Choć Black Friday nadal rozpala wyobraźnię Amerykanów sprawiając, że ich serca zaczynają bić szybciej, nie można nie zauważyć tego, że liczba klientów w sklepach podczas tego wydarzenia jest z roku na rok coraz mniejsza. Coraz częściej pojawiają się też opinie, że swego rodzaju „święto próżności” wcale nie zasługuje na uwagę, jaką się mu poświęca. Przykładowo, zarządzająca marką The Ordinary firma Deciem zadecydowała, że w tym roku nie tylko nie zorganizuje zwyczajowych przecen, ale nawet nie otworzy swoich sklepów. Oświadczenie, które wydała informuje nas, że jest to forma sprzeciwu przeciwko pochwale konsumpcjonizmu, z jaką coraz częściej kojarzy się Czarny Piątek. Także Europejczycy już od jakiegoś czasu podejmują podobne działania. Charakterystyczne jest dla nich obniżanie wydatków, coraz więcej uwagi poświęca się przy tym tak zwanemu zrównoważonemu rozwojowi.
Co ciekawe, analizy rynkowe zwracają uwagę na pewne prawidłowości. Po prześledzeniu trendów charakterystycznych dla rynków Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Włoch, Niemiec, Francji, Brazylii i Polski można zauważyć, że tydzień, w którym przypada Czarny Piątek jest dla sprzedawców bardziej atrakcyjny niż te, który wypada tuż przed Bożym Narodzeniem. Tymczasem w Stanach nawet osiemdziesiąt procent osób ankietowanych na tę okoliczność przyznaje, że zakupy tuż przed Bożym Narodzeniem wydają się im ważniejsze.
Zmiany nie należą do tych, które można zaobserwować na każdym kroku, uważni obserwatorzy nie mają jednak wątpliwości, co do tego, że są naprawdę dobrze widoczne. Teoretycznie, w tym roku nawet 12 procent więcej osób chce wziąć udział w przedświątecznych wyprzedażach organizowanych w Stanach Zjednoczonych. Trudno jednak utrzymywać, że sprzedawcy mają duże powody do zadowolenia, skoro zwraca się uwagę też na to, że wyprzedaże przyniosą zyski nawet o trzy miliardy dolarów. Z roku na rok spada też liczba klientów pojawiających się w sklepach. Spadek ten ciągle osiąga wartości jednocyfrowe, wiele wskazuje jednak, że legendarne wyprzedażowe przepychanki są już częścią historii.
Pewna część tego ruchu po prostu przeniosła się do Internetu, gdzie zniżki są równie atrakcyjne, a do tego nie trzeba toczyć fizycznych starć o przeceniony towar. Okazuje się jednak, że coraz więcej osób rezygnuje z zakupów tego dnia całkowicie i w pełni świadomie. Firma Deciem we wzmiankowanym już oświadczeniu pisze zresztą wprost, że w jej oczach Czarny Piątek po prostu nie jest wydarzeniem przyjaznym, nie daje bowiem realnych zysków ani konsumentom, ani Ziemi.
Cały świat zaczyna interesować się tym, co się dzieje z naszą planetą. Nie mamy już też ochoty na oszukiwanie się. Rośnie świadomość tego, że jej zasoby nie są nieograniczone. Dostrzegamy też smutne konsekwencje nadmiernej konsumpcji – zanieczyszczenie środowiska, rosnącą emisję dwutlenku węgla i coraz większe problemy z dostępem do wody pitnej. Każdy dodatkowy produkt w naszych koszykach zakupowych to kolejny krok na drodze do dewastacji Ziemi, coraz częściej pojawia się więc pytanie o to, czy naprawdę go potrzebujemy.






